Nobody Wants To Die to pierwszoosobowy kryminał detektywistyczny osadzony w retro-futurystycznym Nowym Jorku dalekiej przyszłości w stylistyce Art Deco. Myślę, że sam zamysł, mimo że dość sztampowy – zwiastuje super ciekawą stylistykę. Tym bardziej, że oprawa audio-wizualna tej gry naprawdę trzyma poziom.
O tym tytule czytałem jak tylko wyszedł (2024) więc żeby nie było, byłem w pewnym sensie przygotowany na „nieoczywiste”. Na moment premiery wydawało mi się, że cena jest dość wysoka jak za grę, którą można skończyć w około 5h. Obecnie da się go wyrwać za naprawdę śmieszne pieniądze więc postanowiłem wkroczyć w świat „poszukującej klasztornej”. Z drugiej strony, ceny gier, zważając na to jakich nakładów pracy i czasu wymagają, są tylko subiektywnie wysokie ale do rzeczy.
Wieżowiec został zbudowany w latach 1973–1975 przez szwedzką spółkę BPA Byggproduktion AB dla Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego „Intraco”, z przeznaczeniem dla zagranicznych przedstawicielstw techniczno-handlowych. Dla swoich pracowników budujących Intraco I szwedzkie przedsiębiorstwo wybudowało przy ul. Lektykarskiej cztery dwupiętrowe budynki o błękitnych zewnętrznych klatkach schodowych przystawionych do przechodnich tarasów.
Spider-Noir jest przyjemnie hermetyczny a przy tym prosty w formule co wychodzi mu w sumie tylko na dobre. Gra Nicolasa jak to gra Nicolasa. Kwadratowa i z grubsza wynaturzona ale spoko… pasuje do klimatu. Można powiedzieć, że to taki 'ficzer’ tego obrazu. Może i trochę krindżowy ale pełnowymiarowo pasuje do roli. Fabuła jest przedstawiona w sposób komiksowy (no shit sherlock;) i to taki raczej… vintage’owy.